Pajej napisał/a:Fenol wytłumacz mi jak sobie radzisz we żniwa i podczas zasiewów bo nie mogę pojąć. jak pojmę to nie będę się na nikogo oglądał tylko do roboty
Żniwa czyli koniec roboty w budynkach o 9 (optymistyczna opcja)
jedzenie, sranie itp
10 zaprowadzenie 4 przyczep na pole, wrócenie się do domu po kombajn i młócenie ile wlezie (mam ziemię wkoło domu)
Młócenie do 18 mimo że dój o 17 ale godzinę więcej robię, przyczepy do stodoły wywalić, wydoić, umyć się, do wyra.
Takie są u mnie żniwa nie oszczędzam się, chyba że jest awaria to jest lipa bo dużo na tym czasu tracę.
prasowanie to też wyrywanie czasu, zwożenie balotów jak miałem ciapka to wszystko zwiozłem na rogach na tuz, teraz samozbierkę muszę przerobić na przyczepę do balotów. Uprawa czyli gruber tu najbardziej lubię pracować w nocy. Orka? Nie u mnie. Ewentualnie ponownie gruber. Poplony tam gdzie dla bydła wysiew lejkiem 250kg żyta i bronowanie, tam gdzie tylko w ramach rs tam głeboko idzie gruber i parę szczypt żyta i poplon gotowy. ozimin mam mało o z nimi nie ma problemu nigdy raptem 3 ha żyta. Teraz wiosną będzie sajgon bo mam 280t pomiotu i trzeba to rozwalić a mam małą gnojarę i to potrwa ze dwa tygodnie. Siew kukurydzy najęta usługa, siew zbóż po oprysku i gruberze i pomiocie to zależy pod co własnym "Polaninem"
Ostatnio zauważam że moja praca popada w bylejactwo brakuje czasu na dociągnięcie spraw do końca lecz to przejściowa sprawa do czasu przemieszczenia bydła pod wiatę będzie mniej roboty więcej wygody. Kwestia organizacji lecz faktem jest że jest kurna coraz mniej czasu, tak jak kiedyś napisałem tylko duże maszyny, one są kluczem do pofolgowania.
w tej chwili mam 33 własnego 10 dzierżawy do zrobienia w tym roku na zwałkach, 7 zimą odpadło. Z bożej łaski mam forszaja bo jak bym miał to opanować 385 to śmierć murowana psychicznie i fizycznie. w gosp jest bizon i sieczkarka. obora uwieziowa teraz jest ok 40 ogonów, bydło w gosp od czerwca.
Ten Adolf Hitler to dziwny człowiek. Nigdy nie zostanie kanclerzem, najwyżej ministrem poczty, a i to bardzo wątpliwe! To tylko zarozumiały Czech, który wynurzył się z rynsztoka. Że ludzie się go boją, oto czego nie mogę pojąć! Najdalej za rok zostanie zapomniany, a o jego partii, młodych łobuzów nikt nawet nie będzie mówił.”
[Paul von Hindenburg w rozmowie z gen. Schleicherem i bp. Münsteru, 24-02-1931]