U mnie przedwczoraj była buza. wychodzi chmurka, myślę jak zwykle pójdzie bokiem, ale nie jest coraz bliżej idzie prosto na mnie. pioruny walą ale nic deszcz ważniejszy. Musze odprowadzić kuzynkę do domu bo boi się. już ja odprowadziłem, wracam a to cos mnie walnęło myślę fajnie deszczyk ale za mocno... buch buch buch znowu patrze na asfalt widzę grad, no to kicha po tegorocznych zbiorach... ale nie , bo zanim doszedłem (dobiegłem) do domu przestało sypać gradem i zaczął się deszczyk. Ulewa porządna ale jak sie okazało nie przyniosła strat zborze stoi roślinki całe (nie widziałem jeszcze bobiku, ale jestem dobrej myśli).
A tuz po ulewie przyjechał TIR z wapnem i zaczęły się cyrki bo wszędzie mokro i nie miał gdzie zwalić ale to inna historia
P.S słoneczko mi przygrzał dlatego tak pisze
Rolnik z powołania:-)