Temat: Nadprodukcja żywności
Nadprodukcja powinna była być wzięta w cudzysłów. Nie mam danych co do eksportu, importu, zapotrzebowania żywności w kraju jak i produkcji. Patrzę po objawach. Żywności jest na rynku za dużo. Podaż większa niż popyt.
I teraz tak. W większości jest prowadzona intensywna uprawa. Rolnik wyciska z gleby ostatnią kroplę, czyli idzie na maksymalny plon, żeby coś z jednostki powierzchni w kieszeni zostało. Piłuje glebę i siebie. Efektem jest więcej towaru na rynku i coraz niższe ceny. Przecież to sensu nie ma.
Jak i tak jesteśmy w gospodarce nakazowo rozdzielczej, to ci wolno a tamtego nie. Teraz możesz nawóz siać a wtedy gówno rozrzucać, co stoi na przeszkodzie jeszcze jeden nakaz wprowadzić.
To jest mój autorski pomysł. Wrócić do trójpolówki. Gleba odpocznie, rolnik odpocznie, jedna trzecia towaru zniknie z rynku za to będzie bardziej apetyczny bo pożądany.
Co Wy na to ?