Odp: ST 180 N
dla mnie to zupełnie proste, albo siedzę w oborze albo w ciągniku, do kibla ide czytając ksiązkę, jak mam jechać do agencji to mam murowaną obsówę następnego dnia wygrać z czasem mogę tylko maszynami, teraz siadłem przy kompie tylko aby znaleźć adres do inseminatora bo od kiedy mam kontener to musze wypełniać papiery a kurewsko tego nie lubię i jeszcze wczoraj pinda w agencji zamiast patrzeć w sufit jak podpisuje sie za sąsiada zrobiła scene ze z roboty wyleci, pokaza że jest ważna. mogłem wysłać pocztą chciałem być osobiście, wyszło jak zawsze.
a jeszcze wracając do liaza u mnie potrzeby kompletu maszyn czyli pług i agregat pług to jeszcze nie taki ból agregat już tak, orać nie lubie bo u mnie nie ma sensu pasowałoby zgrabnego grubera tyle w polu, do tego dochodzi pakowanie i wyciąganie gówna z budynków robota przy pryźmie a kto ma bydło to wie ile gówna potrafią wyprodukować i jak łokcie bolą bo dniu wyrywania szajsu od byków, paliwo albo moje łapy wolę pliwo. jadnak kasa się zmyła i o liazie już nie myślę, do teg o doszło parę innyc ważniejszych sprawa. dobra spierdalam na pocztę a następnie jeszcze jedna taczka kichy do cielaków dolać wody, posprzątać pod małymi cielakami w dawnym kurniku, następnie wysypać dezosan pod ciekai w oborze i dościelić, zadzwonić do typa od chłodni bo zdechła, uszykować siano na jutro, pomyś sprzęt do doju jeszcze tego nie zrobiłem a brali dziś mleko i jeszcze pewnie coś wypadnie oprócz normalnego doju i reszty a oczywiście pod zgarniaczem jest już ladna kupka na pryźmie którą trzeba rozpracowaać czyli będąc na poczcie teba jeszcze wstąpić do żelaznego po widły bo te chińske ściera już mnie &^%$#, to jakieś mniejsze zakupy też wpadną. Ku*****a mać dlaczego doba ma tylko 24 h a nie 50? ![]()
[Paul von Hindenburg w rozmowie z gen. Schleicherem i bp. Münsteru, 24-02-1931]




